poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 17 - Odwaga

Justine spojrzała wystraszona na Anthony'ego, który klęczał przed nią, z małym pudełeczkiem z błyszczącym pięknym pierścionkiem w środku.
- Anthony ja... nie wiem co powiedzieć ! - wydusiła w końcu z siebie dziewczyna, drapiąc się po głowie.
- Najlepiej się zgódź ! - powiedział z zapałem chłopak, wciąż nie wstając z kolan.
- Ale... Anthony... ja nie wiem... naprawdę nie wiem...
Chłopak wyglądał na lekko poirytowanego. Jego brwi złączyły się w dziwnym grymasie.
- Jak to nie wiesz ? - wydusił – Przecież tego chciałaś!
- Chciałam... masz rację... ale kiedyś...
- Jak to KIEDYŚ ? - chłopak położył szczególny nacisk na ostatnie słowo.
- Od naszego rozstania wiele się zmieniło... zdałam sobie sprawę z kilku rzeczy.
- Niby z jakich rzeczy zdałaś sobie sprawę? - powiedział ostro Anthony podnosząc się z kolan i stając przed Justine.
- Z takich, że nasz związek nie był do końca udany ! - powiedziała z mocą dziewczyna.
Nagle poczuła się silniejsza. Już się go nie bała.
- Zaraz, zaraz chodzi ci pewnie o tego kolesia, z którym bezczelnie flirtowałaś za moimi plecami, tak ?
- Nie flirtowałam z nim ! Z resztą ! O co tobie w ogóle chodzi? Przecież to ty mnie zdradziłeś!
- To było dawno temu, a jakbyś nie zauważyła, to od tamtego czasu starałem się to naprawić !
- Starałeś się? Chyba milcząc i wpadając w te swoje depresje... - Justine była coraz bardziej zdenerwowana – wiesz co, mam cię dość... wyjdź z mojego pokoju ! Natychmiast !
- Cooo? - Anthony był zszokowany. Justine nigdy wcześniej mu się nie sprzeciwiła. Zawsze była potulna jak baranek i uległa. Mógł ją sterować jak chciał. A teraz jej nie poznawał. Stawiała mu się, była inna niż wcześniej.
- Tak ! Dobrze słyszałeś ! Wyjdź ! Nie mam ochoty cię więcej widzieć !
- Ale...
- Nie ma ale ! Wyjdź ! - powiedziała dziewczyna, wypychając chłopaka za drzwi mieszkania i przekręcając klucz w zamku.
Uff, co za koszmar!” pomyślała, opierając się o drzwi. „Nie wierzę w to ! Anthony przychodzi i mi się oświadcza... Ale nie chcę już go, kocham Rossa! A nie Anthony'ego! Miał wiele szans, a je zmarnował ! Teraz niech żałuje” Justine powiedziała sama do siebie, wchodząc do łazienki i zastanawiając się jak pomalować się na wieczorną imprezę.
Wpadła na pomysł, że wystylizuje się na popularną w latach 60-tych modelkę Twiggy.
Musiała tylko odwzorować jej makijaż. Miała w szafie kilka sukienek stylizowanych na lata 60-te, więc strojem nie musiała się martwić. „Boże, co to wszystko ma znaczyć... nie poznaję Anthony'ego” myślała, rysując na powiece grubą czarną kreskę wywiniętą na końcu ku górze. „Przecież on nigdy nie chciał się żenić. Chciał całe życie spędzić jako stary kawaler. A tak przynajmniej mi mówił. Dom w Bieszczadach i pies.” To ostatnie zdanie Justine wypowiedziała, udając głos swojego byłego chłopaka. „A może powinnam się zgodzić. Może on się zmienił?”. „E ! Nie ! On się nigdy nie zmieni! Byłby dobrym facetem może tydzień, a potem wszystko wróciłoby do normy. Znowu by mówił, że chce być sam, że nie możemy być razem, że może do siebie nie pasujemy. Że nie jestem ta jedyną”. Justine prowadziła ze sobą wewnętrzną rozmowę, tuszując jednocześnie rzęsy i malując różem policzki. Następnie ułożyła fryzurę, sprytnie ukrywając część długich włosów pod spotem, tworząc boba.
Spojrzała na efekt końcowy w lustrze i uśmiechnęła się sama do siebie.
Wyglądała bardzo dobrze.
Następnie tanecznym krokiem ruszyła do pokoju, by wybrać odpowiednią sukienkę. Zdecydowała się na krótką, czarną, w groszki, rozkloszowaną na dole. Do tego włożyła czerwone błyszczące szpilki.”No jeszcze tylko pomalować paznokcie na czerwono” powiedziała sama do siebie, szukając odpowiedniego lakieru.
Kiedy była już całkiem gotowa, spojrzała z zadowoleniem w lustro, by ocenić efekt końcowy.
No muszę przyznać, że znowu siebie zaskoczyłam” skwitowała obracając się wokół własnej osi. Szybko sięgnęła po aparat i zrobiła sobie kilka zdjęć, aby dodać jakieś na Facebooka. To było jej kolejne uzależnienie. Uwielbiała robić sobie zdjęcia.
Nie zostało jej wiele czasu do imprezy, a więc szybko wybrała jedną z fotografii i wrzuciła ją na swój profil, podpisując je „Imprezowo – stylizacja na Twiggy :D”
Następnie sięgnęła po torebkę i zapukała do pokoju Margaret.
- Proszę ! - usłyszała stłumiony głos współlokatorki
- Jesteś już gotowa ? - spytała Justine, uchylając lekko drzwi
- Tak, już wychodzę – odpowiedziała jej dziewczyna, wychodząc z pokoju.
- Wow, fajny strój ! Serio, wyglądasz jak Janis Joplin
- Wiadomo – ucieszyła się Margaret – ty też niczego sobie. Twiggy jak malowana ! - dodała – to co idziemy?
- Jasne!
Dziewczyny szybkim krokiem opuściły mieszkanie.
W tym samym czasie Ross zobaczył zdjęcie dodane przez Justine na Facebooku i skomentował je „Piękna jak zwykle :) Baw się dobrze kochana ! :*”.
Nie spodziewał się jednak jaką lawinę to wywoła.


7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział:)Jestem ciekawa co się stanie po komentarzu Ross'a :)Czekam na next ;)
    Zapraszam na http://readysetrock-r5-story.blogspot.com/ Jest nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, wpadne z chęcią :)
      ciesze sie, ze sie podobalo :))

      Usuń
  2. Ooooo... Będzie się działo... Jeden głupi komentarz może znaczyć wiele...
    Rozdział superaśny ^.^ Czekam na nexta =]

    OdpowiedzUsuń
  3. ale będzie burza *-* boski rozdział i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak zwykle swietnie:) jesem ciekawa co sie teraz stanie:) ola

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie
    zapraszam do mnie juz nowy rozdział
    http://moje-opowiadanie-o-kick.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń